Filip Chajzer wkręcił kilku blogerów modowych. Przez tydzień ubaw był na całą Polskę. I wystarczy!

Dzieciaki, które padły ofiarą reportażu, jaki Chajzer nakręcił na Warsaw Fashion Weekend dla Dzień Dobry TVN najadły się wystarczająco dużo wstydu. Nie chodzi o to, że nie wiedziały, kim jest Karel Gott, Helmut Kohl i Schleswig-Holstein. Ktoś kto ma piętnaście lat może tego nie wiedzieć. Gorzej, że próbowały zabłysnąć przed kamerami wypowiadając się o kolekcjach tych „projektantów”. Dostały bolesną lekcję, że jak czegoś się nie wie, lepiej się nie wypowiadać.

Nie mam pojęcia jak bardzo Filip Chajzer musiał „podprowadzać” swoich rozmówców, żeby dali się wkręcić i żeby z ich wypowiedzi można było wyciąć najbardziej kompromitujące zdania, ale mnie ten materiał nie śmieszy. Odpytywane nastolatki nie miały szans w starciu z dziennikarzem-wyjadaczem, który robił reportaż z góry zaplanowaną tezą. A kara – publiczna kompromitacja i zbiorowe wyśmiewanie – jaka je spotkała za chęć zabłyśnięcia w roli znawców tematu jest nieadekwatna do winy. Nastolatki wpadają w depresję nie z takich powodów.

Dyskusja, która przetacza się przez sieć po publikacji materiału obraca się wokół tego, na ile reportaż obnaża prawdę o polskiej modowej blogosferze i czy jej zaszkodzi. Mnie bardziej martwi, jak ta przygoda odbije się na psychice tych młodych ludzi.