Aneta Pondo » Blog Archive » Jak wybrać okładkę do książki Jak wybrać okładkę do książki – Aneta Pondo
15 października 2019Dobrze pisaćAneta Pondo 0 Komentarzy

Życie wydawcy (generalnie życie właściciela firmy) składa się z miliona podejmowanych decyzji.
Nawet otoczona fachowcami i tak ostatecznie ja muszę zaklepać, zaakceptować, podpisać, wziąć końcową odpowiedzialność za wybór na siebie.

Dziś napiszę Wam o okładce książki „Mocne rozmowy”, co chciałyśmy osiągnąć i jak osiągnęłyśmy… kompromis.

USTALENIA WSTĘPNE

Eliza Luty, która projektuje książkę i okładkę, jest mistrzynią typografi i najchętniej zrobiłaby okładkę złożoną z samych literek. I wiem, że mogłaby nią zgarnąć wszelkie nagrody w swojej branży, ja jednak od początku czułam, że chcę mieć na okładce bohaterów „Mocnych rozmów”. Skoro wybrałam ich do książki, bo uznałam, że rozmowa z nimi jest wartościowa, to teraz chcę ich wyeksponować. Poza tym miałyśmy dobre zdjęcia, zrobione przez Basię Bogacką. Więc pierwszym zadaniem było pogodzić ładne literki i ładne zdjęcia.

Eliza kocha czarny, w każdej postaci, na ubraniach, na ścianach w życiu. Ja kocham kolory, bo dodają energii, czyli tego, czego nam brakuje w życiu. Czy da się pogodzić czarny z kolorem?

CO MÓWI OKŁADKA?

Kluczowe przy projektowaniu wydaje się pytanie, co chcemy osiągnąć okładką, jaki przekaz nią
zbudować?
1) Wyróżnij się albo zgiń. A więc okładka chciałyśmy zaintrygować. Sprawić, że przyciągnie ona oko potencjalnego czytelnika w księgarni i w internecie. A co przyciąga? Kolor, zdjęcie, forma. Możliwości jest wiele. Z drugiej strony – wszystko już było.
2) Lubimy te same piosenki? Lubimy, a jednak zdecydowałyśmy, że chcemy być nowoczesne, a nie tradycyjne. Ale bez przegięcia, bo to jednak wywiady, a nie postmodernistyczna książka eksperymentalna.
3) O czym to jest? Dobrze byłoby, żeby okładka oddawała charakter książki. A jaka jest książka? Jest bardzo serio, bo o życiu (więc mogłaby być spokojnie okładka czarna), a jednocześnie czytelnik ma się poczuć po przeczytaniu tej książki lepiej niż przed (czyli energetyczna kolorystyka też pasuje).

PROJEKTY WSTĘPNE

Etap 1. Wiadomo, że chcemy zdjęcia i piękne literki. Na początku Eliza pracuje sama. Wysyła mi projekty, które są… świetne. Poniżej. Czarny, doskonały (z wyjątkiem czerni), jasny – super elegancki, czerwony – energetyczny. Zwróćcie uwagę na komentarze graficzki 😉

Świetna typografia. Czarny oczywiście do wymiany :)

Świetna typografia. Czarny oczywiście do wymiany 🙂

Inny układ, doszedł jasny kolor. Super typografia.

Inny układ, doszedł jasny kolor. Super typografia.

Jest nareszcie jakiś kolor

Jest nareszcie jakiś kolor

ODDAJEMY GŁOS CZYTELNIKOM

Etap 2. Siadamy razem. I dziergamy z tego, co już jest plus wymyślamy nowe. W nocy. Bo wtedy graficy (przynajmniej Eliza) pracują najlepiej 🙂 Po drodze jest kilka projektów, z których rezygnujemy (typu – zdjęcia wklejone w literki, nie mamy pewności czy bohaterowie książki zaakceptują swoje powycinane twarze, wizja autoryzacji tych pomysłów vs. deadline w drukarni decyduje o ich odrzuceniu). Zmieniamy szczegóły, kolorystykę, układ. W efekcie powstają trzy okładki 1. neon, 2. czekolada 3. oranż. Poddajemy je pod głosowanie w internecie.

Neon, czekolada czy oranż?

Neon, czekolada czy oranż?

Głosy, po podliczeniu tego co na wallu prywatnym i publicznym, na fanpejdżu Miasta Kobiet i w grupie Klubu Miasta Kobiet rozkładają się mniej więcej po równo, trochę z przewagą za oranżem, ale czekolada tuż za nim, a i neon nie odstaje bardzo. To z jednej strony dobrze, bo oznacza, że wszystkie projekty są dobre. A z drugiej źle, bo skoro żaden się nie wybija jednoznacznie, trzeba pracować dalej aż nie będzie wątpliwość.

PO CO TO CAŁE GŁOSOWANIE

Poddanie okładki głosowaniu zawsze niesie ryzyko, że zostanie wybrane coś, co nie do końca nam odpowiada. Ale przecież, gdybym miała wątpliwości, nie muszę za tym wyborem podążać, choć gdyby wszyscy wybrali jedną opcję, byłby to dla mnie wyraźny wskaźnik preferencji. Ale nawet w takim przypadku miałabym prawo wybrać inaczej. Mam w pamięci opowieść, jak producent keczupu postanowił zaprojektować opakowanie idealne, zgodne stuprocentowo z preferencjami klientów i po wielu badaniach, testach, sondażach, rozmowach, wyprodukowano keczup w opakowaniu, którego… nikt nie chciał kupować.
Najcenniejsze w głosowaniu są dla mnie komentarze, uzasadniające, dlaczego akurat taka, a nie inna wersja się podoba. Czasami taki komentarz może być decydujący o wyborze lub kierunku dalszej pracy.

Przykładowo, jedna z bohaterek książki wybierała oranż i napisała, że na neonie i czekoladzie zdjęcia bohaterów książek nie wyglądają korzystnie z zastosowanymi przydymionymi filtrami. Bardzo ważna uwaga – bo my z Elizą patrzyłyśmy na total look, zapominając, że na tych zdjęciach są konkretne twarze konkretnych osób.
Inna osoba o naszym cudownym neonie napisała: „pomarańcz na różu będzie nieczytelny dla osób z daltonizmem”. Wpadlibyście na to sami? Nigdy. Dlatego lubię głosowania.
Dwójka, czyli czekolada, wzbudzała zachwyt, a jednocześnie skojarzenia z mrocznymi kryminałami, a nawet z… Rozmowami z katem! Och nie, nie, nie idźmy w tym kierunku.
Trójkę, czyli oranż, zdyskwalifikowały mi dwie uwagi, że przypomina repetytorium do WOS-u i że tak projektowano w latach 90-tych. A trójka miała najwięcej głosów, mnie też się podobała (Eliza zrobiła ją dla mnie, sama była od początku na nie), a więc jednak trochę lubimy stare piosenki.

ZRÓBMY MISZ MASZ

Dużo było pomysły na połączenie różnych opcji:
„neon z normalnymi zdjęciami”, „czekolada ze zdjęciami z oranżu”, „ja za 3 ale czcionka z 2”

Eliza była przeciwna głosowaniu. Napisała:

Jeśli będziesz się pytać milionów to nie uzyskasz odpowiedzi, co jest dobre, a co złe, tylko milion opinii. Nic więcej. Jeśli coś konsultujesz, to konsultuj ze specjalistami, kilkoma i wtedy dostaniesz fachową poradę, która pomoże podjąć tobie decyzję.

Ale głosy fachowczyń od książek też nie były jednoznaczne. Jedna napisała, że tylko neon i postawiła milion wykrzykników. Druga, że czekolada, bo „jest tam wszystko trzeba: elegancja, moc i treść widoczna”. Więc jednak wracamy do początku, czyli tak czy owak, to ja muszę podjąć decyzję.
Eliza pocieszała:

Doświadczenie mnie nauczyło, że jak środek jest dobry to okładka go nie zabije nawet jak jest do dupy, a jak środek jest słaby, to nawet jak zrobię okładkę życia, książka się nie sprzeda. W twoim przypadku, wystarczy, że okładka będzie ŁADNA!

No dobrze, decyzja podjęta, jednak zróbmy coś więcej niż „ładna”. Po głosowaniu internautów ustaliłyśmy, że: zdjęcia w kółkach, czyli typografia 1 lub 2, że kolor czekoladowy – nie, że kolor energetyczny – tak, że zdjęcia bohaterów muszą ładnie wyglądać.

SELEKCJA I ELIMINACJA

Kolejny dzień bez okładki. Rano wizyta w drukarni. Termin oddania do druku za trzy tygodnie. Promocja nie ruszyła, bo bez okładki ciężko. Decyzja – dziś musimy rozstrzygnąć sprawę. Eliza pokazała nocny urobek. 6 propozycji. Nawet ich teraz wszystkich nie pamiętam, wyłączyłam bowiem codzienny tryb przekombinowywania i z 6 zrobiły się po 5 minutach 4. Po kolejnych 10 minutach zostały 3. Zestawiłyśmy je ze sobą. Obejrzałyśmy pod różnym kątem. Przerobiłyśmy jeszcze kilka wariantów zmiany czcionki. I po kolejnej pół godzinie zostałam z dwiema okładkami.
Przeniosłam się z nimi do redakcji, przegadałam je w szerszym redakcyjnym gronie, zwalczyłam pokusę ponownego wystawienia do głosowania. Czułam, że na tym etapie to ja chcę mieć pewność, że dokonałam dobrego wyboru, i że jak go już dokonam, nie będę sobie już zawracała głowy dylematami, że może tamta byłaby lepsza. Trochę w myśl zasady, która mi pomaga w życiu: „Każda twoja decyzja jest doskonała” (u mnie się sprawdza, ale przestrzegam przed ślepym naśladownictwem;)).
Dlaczego na ostatnim etapie wybrałam żółtą a nie pomarańczową?
Z racjonalnego punktu widzenia: ze względu na lepszy kontrast kolorów, ze względu na pionowy układ napisu. A tak naprawdę… nie wiem, po prostu z dwóch bardzo dobrych wybrałam jedną.

Wariant, który odpadł w dogrywce

TA OKŁADKA WYGRAŁA:

Mocne rozmowy – wersja ostateczna okładki

Mocne rozmowy – wersja ostateczna okładki

Mocne rozmowy, czyli wywiady: Moniką Jurczyk, Olą Budzyńską, Dagmarą Skalską, Michałem Godlewski, Joanną Hussakowską

Mocne rozmowy, czyli wywiady: Moniką Jurczyk, Olą Budzyńską, Dagmarą Skalską, Michałem Godlewski, Joanną Hussakowską

A tak wygląda w środku.

A tak wygląda w środku.

Mocne rozmowy w środku

Mocne rozmowy w środku

Jak Wam się podoba?


A tymczasem „Mocne rozmowy” są w przedsprzedaży. Można też pobrać bezpłatny fragment: TUTAJ 

Aneta Pondo: Mocne rozmowy. Bohaterami książki są: Monika Jurczyk, Ola Budzyńska, Dagmara Skalska, Michał Godlewski, Joanna Hussakowska

Aneta Pondo: Mocne rozmowy. Bohaterami książki są: Monika Jurczyk, Ola Budzyńska, Dagmara Skalska, Michał Godlewski, Joanna Hussakowska

 

Follow me!

Napisz komentarz